Teatr Snów
Teatr Snow

In order to view this object you need Flash Player 9+ support!

Get Adobe Flash player
Joomla! Slideshow

„Teatr jak ze snów”

Sobotni wieczorny spektakl wprowadził nas w atmosferę piękna, magii i poezji. Mógł to zrobić tylko gdański Teatr Snów. Nie po raz pierwszy pojawił się w Chojnicach, tym razem z przedstawieniem „Ogród”. Spektakl był bardzo trudny dla przeciętnego widza. Wiele w nim było metafor i nawiązań do sztuki. Niezaprzeczalnie jednak był piękny. „Ogród” to opowieść o podróży, o zdobywaniu celu, o ludziach poszukujących spełnienia, realizacji. Podróżują na statku. Ich „Łódź głupców”, „Statek szaleńców”, po przemierzeniu niezliczonych szlaków wodnych, kołowych i powietrznych, staje przed bramą Ogrodu. Jednego z Ogrodów. Tak, jednego z wielu, gdyż naszych dążeń jest dużo. Cele są wciąż nowe i inne dla każdego z nas.

Po spektaklu poprosiliśmy o rozmowę scenarzystę i reżysera sztuki Zdzisława Górskiego, by przybliżył nam ideę „Ogrodu” oraz opowiedział o teatrze.

- Jak powstają Wasze spektakle?

Jest to ogromna praca. Najpierw przynoszę do teatru pewien zamysł. Koncepcja całej sztuki powstaje dopiero podczas prób. Jest to rodzaj pracy określany pisaniem na scenie. Dużo improwizujemy. Czerpiemy inspiracje ze sztuki, malarstwa, literatury. W „Ogrodzie” natchnieniem dla nas były obrazy Boscha oraz książka Hermana Hesse „Podróż na Wschód”. Poza mną taką duszą przewodnią teatru jest Alicja Mojko. Zazwyczaj zaczynamy od małych scen, tak by wybrać odpowiedni ruch, melodykę. Ciągle coś zmieniamy, na nowo interpretujemy. „Ogród” dzisiejszy różni się od „Ogrodu” premierowego. Jest m.in. krótszy. Często rozmawiamy z publicznością, by wiedzieć, jak ona to odbiera, co należy poprawić. Do ogromnej pracy należy też wykonywanie strojów i dekoracji. Staramy się to robić wszystko sami.

- Na co bardziej zwracacie uwagę, na estetykę, na to, co człowiek widzi, czy na fabułę?

Ja wierzę w obraz. Mieści on w sobie tyle interpretacji, długo nie wyczerpuje wszystkich znaczeń. Jest nie do opisania. Strona wizualna jest podstawowa. Staramy się grać w przestrzeni, w kręgu. Dlatego też skupiamy się (obecnie - przyp. TS) tylko i wyłącznie na teatrze ulicznym. Nie gramy na scenie. Zależy nam także na tej poezji, która w tej chwili już na stałe jest przyczepiona do konwencji teatru.

- Fabuła spektaklu nie jest jednoznacznie określona. Jest to opowieść o podróżowaniu, czy tylko dwie osoby docierają do celu?

Zależy, co jest celem. Oni zostają w tym miejscu, ale to nie znaczy, że to jest koniec. Ci, co zostali, zafascynowani byli tym miejscem, tak wybrali, może to kolejni Adam i Ewa? Może jednak racja należy do tych, którzy płyną dalej? Oni staną przed kolejną bramą, może dużo ciekawszą? Należy pamiętać jeszcze o sobowtórach. Może są to odbicia ludzi tkwiące w innym świecie, lepszym, bardziej wysublimowanym, doskonalszym? Celowo pozostawiono wszystko w formie pytającej, nie chcę niczego dopowiadać. Widz sam powinien znaleźć odpowiedź. Nasza sztuka opowiedziana jest dosyć trudnym językiem. Lubimy gawędzić, opowiadać, kryć się za metaforami.

- Czy nie boicie się, że spektakl przez to nie zostanie zrozumiany?

Często spotykamy się z opinią: „Nic nie rozumiem, ale piękne”. I może to jest najważniejsze, ten zachwyt, oczarowanie, poezja, To jest tak jak ze snem, nigdy nie jest do końca zrozumiany i interpretowany. Tu liczy się poezja, magia, muzyka. Tym, którzy nie zrozumieli spektaklu, mówimy: przyjdź jeszcze raz, zobaczysz coś, czego nie zauważyłeś za pierwszym razem”.

- Dziękujemy za rozmowę.

„Teatr jak ze snów”
Chojnice
Theatre of Dreams

Muzyka ze spektakli