Teatr Snów
Teatr Snow

In order to view this object you need Flash Player 9+ support!

Get Adobe Flash player
Joomla! Slideshow

„Mało jest takich teatrów”

Rozmowa ze Zdzisławem Górskim, założycielem Teatru Snów z Gdańska.

- Teatry uliczne, jak się wydaje, nastawione są na kontakt z publicznością. W „Ogrodzie" w ogóle nie zwracacie się do publiczności.

- Różne są rodzaje teatru ulicznego. Za chwilę, będzie takie przedstawienie, kiedy rzecz polega na wciąganiu ludzi do zabawy. My pozostawiamy widzów świadkami pewnego zdarzenia Zachęcamy, a nawet poprzez nasze zabiegi inscenizacyjne próbujemy ich zmusić do refleksji. Wszyscy podkreślają, że takich teatrów jest mało.

- Dlaczego zatem występujecie na ulicy, przecież moglibyście to robić pod dachem?

- Nie. Proszę sobie wyobrazić tę scenę, kiedy postacie wchodzą wysoko i próbują sięgnąć nieba. Jak by to wyglądało nawet pod najpiękniejszym sklepieniem hali widowiskowej? Wielokrotnie namawiano nas na grę w jakichś halach - to nie jest to samo.(...) Dziś było bardzo dużo publiczności. Po raz pierwszy podczas naszych występów tak dużo. Jesteśmy tu już trzeci czy czwarty raz. Ale my nie lubimy takich tłumów, miło nam oczywiście, że przychodzą, ale nie ma klimatu do odbioru naszych spektakli. Włącznie z tym, że ledwo zmieściliśmy się, ale to z innych powodów. Publiczność początkowo nas trochę przycisnęła, musi być pewien dystans przestrzenny - tak to u nas jest po prostu. Przemek Grządziela - nasz przyjaciel, jego zabawa z „Pinezką” polega na tym, że on gra na tym, co zdarza się dookoła. A my wyczuwamy szumy widowni lub jej wyciszenie. To jest też kontakt, tylko innego rodzaju, nie chcę powiedzieć wyższego, bo to nie o to chodzi. Potrzebne są i takie i takie przedstawienia. W każdym razie nie za bardzo nam się udało. Pewne rzeczy nie wybrzmiewają. Jeżeli jest powyżej trzystu, czterystu osób, to właściwie nie mamy szans dotrzeć do drugiego rzędu widowni. To taka moja refleksja, trochę zmęczonego autora przedstawienia.

- Nam wydaje się, że przedstawienie było udane. Było strasznie poetyckie...

- Strasznie. My jesteśmy strasznie poetyccy.

- To jest właśnie zaskakujące, że o poezji można mówić na ulicy.

- Tak i tu jesteśmy blisko tego, co nas wyróżnia spośród, może niewielu w Polsce, ale wielu teatrów, które spotykamy. Bo gramy trochę też poza krajem i to jest fajne. Jeżeli się udaje przeprowadzić teatr poetycki na ulicy, to jest wspaniałe osiągnięcie. Najlepiej zagrany spektakl na scenie nie daje takiej satysfakcji jak - podkreślam - udany spektakl poetycki na ulicy. Tylko tyle mogę o tym powiedzieć. Naprawdę, jeżeli czasami się udaje, a udawało się często, to po prostu jest świetnie. I to, co robimy na scenie, bo na scenie też gramy i będziemy grać, co jest bardziej precyzyjne, co jest dużo bardziej precyzyjne, bo czujemy się dużo bardziej bezpieczni - to jasne - możemy działać precyzyjnie czasem, choreografią itd. Tutaj to z trudem wychodzi. Wystarczy, że pewien element scenografii czy szczudlarz nie przebija się w odpowiednim momencie przez widownię i już są małe poślizgi w scenach i trzeba to dogonić. Na dobre i na złe wiąże nas muzyka, niestety używamy muzyki mechanicznej. Na dobre, że nadaje pewien rytm przedstawieniu, a na złe, że czasami nie zdążamy lub ewentualnie musimy pewną scenę wydłużyć, ponieważ tak to jest nagrane.

- Dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiali: Barbara Owcorz i Wojciech Cydzik.

„Mało jest takich teatrów”
Gazeta Festiwalowa Gliwickie Spotkania Teatralne
Dodatek do Gliwickiego Magazynu Kulturalnego 3/23 maja 1996
Theatre of Dreams

Muzyka ze spektakli