„Amatorzy z Oruni” Anna Jęsiak
Istnieją już siedem lat. Ciągle przy Miejskim Domu Kultury w Gdańsku Oruni. Ciągle na prawach zespołu amatorskiego, chociaż mają świadomość, że się w tej kategorii przestali mieścić.
- Nie jest nam w Oruni źle, ale odczuwamy coraz większy opór statusu - tłumaczy Zdzisław Górski, szef i reżyser Teatru Snów. „Amatorski” wciąż bowiem znaczy - gorszy. Może to i dobre, lecz amatorskie - słyszymy. Myślimy zatem o stworzeniu jakiejś nowej formuły organizacyjnej zespołu, aby się wyzwolić z tych dość przecież umownych podziałów. Nie jest to takie proste, ale wierzymy, że uda się to osiągnąć, choćby poprzez stowarzyszenie lub przekształcenie w Ośrodek Poszukiwań Teatralnych. W końcu przecież, mimo trudności, tyle nam się już udało. Miasto do nas nie dokłada, a działamy. Podróżujemy po świecie, chociaż nas na to nie stać. Wybieramy po prostu zaproszenia od tych organizatorów imprez, którzy opłacają koszty przejazdu. Zagraniczne wojaże owocują coraz ciekawszymi kontaktami. Ale jak mawia przysłowie „nikt nie jest prorokiem we własnym kraju”. Najmniej znają nas więc chyba w Gdańsku.
To nie fałszywe ambicje skłaniają członków zespołu do szukania nowych rozwiązań formalno-organizacyjnych. Mają ku temu pełne podstawy. W ubiegłym roku zagrali 66 przedstawień. Repertuar Teatru Snów stanowią głównie spektakle uliczne, plenerowe, spośród których zrealizowana przed czterema laty „Republika marzeń” wciąż chyba najbardziej się podoba. W minionym roku widowisko to okazało się rewelacją „Festiwalu Zamkowego” w węgierskiej miejscowości Gyula. Teatralne grupy z Polski, Czech i Węgier pracowały tu wspólnie nad współczesną wersją Don Kichota, wpisując opowieść Cervantesa w realia i dylematy doby postkomunizmu. Takie działania noszą nazwę „projektów”. Teatr Snów uczestniczył też w innym oryginalnym przedsięwzięciu, które określić można mianem dialogu teatralnego. Wraz z niemieckim teatrem „Aspik” z miejscowości Hildesheim koło Hannoveru przygotował przedstawienie na kanwie Gombrowiczowskiego „Ślubu”. Nastąpiło twórcze zderzenie dwóch teatralnych poetyk - tej wywiedzionej z Artauda, a reprezentowanej przez gdańszczan (aliterackość i afabularność scenicznego świata) z tradycyjną konwencją, na jakiej bazują Niemcy. Niestety, jedynie niemiecka publiczność miała okazję ocenić efekty tej pracy, przyjmując zresztą spektakl bardzo ciepło.
Chociaż w ubiegłym roku Teatr Snów bywał za granicą, w tym między innymi w Sewilli na EXPO '92, obok trzech innych polskich teatrów ulicznych, to najważniejsze z artystycznego punktu widzenia okazały się wojaże krajowe. Jesienią na reaktywowanych po trzynastu latach Łódzkich Spotkaniach Teatralnych zaprezentowali swoją jedyną sztukę sceniczną, nawiązującą do prozy Schulza - „Sanatorium”. Otrzymali za nią główną nagrodę (ex aequo z poznańskim teatrem Biuro Podróży), a także nagrody za reżyserię i kreację aktorską. Podczas grudniowych Ogólnopolskich Zderzeń Teatrów Kameralnych w Kłodzku zdobyli Nagrodę Młodych przyznaną przez red. Tadeusza Burzyńskiego. A trzeba wiedzieć, że uczestnikami kłodzkiej imprezy były tak renomowane zespoły jak Wierszalin czy Teatr Rampa.
Kilka miesięcy temu szykowali się do wielkiej wyprawy na festiwal w brazylijskim mieście Campinas. Festiwal nie doszedł do skutku z powodu skomplikowanej sytuacji wewnętrznej w Brazylii, podróż Teatru Snów odwołano w ostatniej chwili. Ten rok obiecuje wyjazdy bliższe, ale niemniej ciekawe. Jeden z dwóch planowanych pobytów w Edynburgu poświęcony będzie polsko-szkocko-duńskiemu projektowi pn. „Wypędzenie szczurów z miasta”. W tym widowisku dojdą do głosu problemy tolerancji wobec innych i obcych. Pytania o przyszłość nowej Europy podejmą gdańszczanie wspólnie z Duńczykami, Niemcami, Czechami i Słowakami realizując kolejny etap przedsięwzięcia „Droga do Delf”. Tym razem na Węgrzech, w Rumunii i w Słowenii.
- Rozpoczęliśmy też pracę nad własnym nowym spektaklem plenerowym. Będzie to „Wizyta” powracająca do Don Kichota we współczesnym świecie, konfrontująca twarde realia z poezją, broniąca poetyckiego spojrzenia na rzeczywistość - mówi twórca widowiska Zdzisław Górski. Z nowym przedstawieniem scenicznym Teatr Snów zamierza wystąpić dopiero za rok. Czy do tego czasu „dorobi się” nowego statusu - zobaczymy. W to, że będzie nadal istniał jakoś nie wątpię.
PS. Wszystkim zainteresowanym Teatr Snów proponuje już od 17 bm. warsztaty teatralne, w nadziei, że spośród uczestników wyłoni nowych członków zespołu aktorskiego Informacje - w MDK w Oruni.
„Amatorzy z Oruni” Anna Jęsiak
Dziennik Bałtycki 9 lutego 1993
- Nie jest nam w Oruni źle, ale odczuwamy coraz większy opór statusu - tłumaczy Zdzisław Górski, szef i reżyser Teatru Snów. „Amatorski” wciąż bowiem znaczy - gorszy. Może to i dobre, lecz amatorskie - słyszymy. Myślimy zatem o stworzeniu jakiejś nowej formuły organizacyjnej zespołu, aby się wyzwolić z tych dość przecież umownych podziałów. Nie jest to takie proste, ale wierzymy, że uda się to osiągnąć, choćby poprzez stowarzyszenie lub przekształcenie w Ośrodek Poszukiwań Teatralnych. W końcu przecież, mimo trudności, tyle nam się już udało. Miasto do nas nie dokłada, a działamy. Podróżujemy po świecie, chociaż nas na to nie stać. Wybieramy po prostu zaproszenia od tych organizatorów imprez, którzy opłacają koszty przejazdu. Zagraniczne wojaże owocują coraz ciekawszymi kontaktami. Ale jak mawia przysłowie „nikt nie jest prorokiem we własnym kraju”. Najmniej znają nas więc chyba w Gdańsku.
To nie fałszywe ambicje skłaniają członków zespołu do szukania nowych rozwiązań formalno-organizacyjnych. Mają ku temu pełne podstawy. W ubiegłym roku zagrali 66 przedstawień. Repertuar Teatru Snów stanowią głównie spektakle uliczne, plenerowe, spośród których zrealizowana przed czterema laty „Republika marzeń” wciąż chyba najbardziej się podoba. W minionym roku widowisko to okazało się rewelacją „Festiwalu Zamkowego” w węgierskiej miejscowości Gyula. Teatralne grupy z Polski, Czech i Węgier pracowały tu wspólnie nad współczesną wersją Don Kichota, wpisując opowieść Cervantesa w realia i dylematy doby postkomunizmu. Takie działania noszą nazwę „projektów”. Teatr Snów uczestniczył też w innym oryginalnym przedsięwzięciu, które określić można mianem dialogu teatralnego. Wraz z niemieckim teatrem „Aspik” z miejscowości Hildesheim koło Hannoveru przygotował przedstawienie na kanwie Gombrowiczowskiego „Ślubu”. Nastąpiło twórcze zderzenie dwóch teatralnych poetyk - tej wywiedzionej z Artauda, a reprezentowanej przez gdańszczan (aliterackość i afabularność scenicznego świata) z tradycyjną konwencją, na jakiej bazują Niemcy. Niestety, jedynie niemiecka publiczność miała okazję ocenić efekty tej pracy, przyjmując zresztą spektakl bardzo ciepło.
Chociaż w ubiegłym roku Teatr Snów bywał za granicą, w tym między innymi w Sewilli na EXPO '92, obok trzech innych polskich teatrów ulicznych, to najważniejsze z artystycznego punktu widzenia okazały się wojaże krajowe. Jesienią na reaktywowanych po trzynastu latach Łódzkich Spotkaniach Teatralnych zaprezentowali swoją jedyną sztukę sceniczną, nawiązującą do prozy Schulza - „Sanatorium”. Otrzymali za nią główną nagrodę (ex aequo z poznańskim teatrem Biuro Podróży), a także nagrody za reżyserię i kreację aktorską. Podczas grudniowych Ogólnopolskich Zderzeń Teatrów Kameralnych w Kłodzku zdobyli Nagrodę Młodych przyznaną przez red. Tadeusza Burzyńskiego. A trzeba wiedzieć, że uczestnikami kłodzkiej imprezy były tak renomowane zespoły jak Wierszalin czy Teatr Rampa.
Kilka miesięcy temu szykowali się do wielkiej wyprawy na festiwal w brazylijskim mieście Campinas. Festiwal nie doszedł do skutku z powodu skomplikowanej sytuacji wewnętrznej w Brazylii, podróż Teatru Snów odwołano w ostatniej chwili. Ten rok obiecuje wyjazdy bliższe, ale niemniej ciekawe. Jeden z dwóch planowanych pobytów w Edynburgu poświęcony będzie polsko-szkocko-duńskiemu projektowi pn. „Wypędzenie szczurów z miasta”. W tym widowisku dojdą do głosu problemy tolerancji wobec innych i obcych. Pytania o przyszłość nowej Europy podejmą gdańszczanie wspólnie z Duńczykami, Niemcami, Czechami i Słowakami realizując kolejny etap przedsięwzięcia „Droga do Delf”. Tym razem na Węgrzech, w Rumunii i w Słowenii.
- Rozpoczęliśmy też pracę nad własnym nowym spektaklem plenerowym. Będzie to „Wizyta” powracająca do Don Kichota we współczesnym świecie, konfrontująca twarde realia z poezją, broniąca poetyckiego spojrzenia na rzeczywistość - mówi twórca widowiska Zdzisław Górski. Z nowym przedstawieniem scenicznym Teatr Snów zamierza wystąpić dopiero za rok. Czy do tego czasu „dorobi się” nowego statusu - zobaczymy. W to, że będzie nadal istniał jakoś nie wątpię.
PS. Wszystkim zainteresowanym Teatr Snów proponuje już od 17 bm. warsztaty teatralne, w nadziei, że spośród uczestników wyłoni nowych członków zespołu aktorskiego Informacje - w MDK w Oruni.
„Amatorzy z Oruni” Anna Jęsiak
Dziennik Bałtycki 9 lutego 1993

